Wędkarstwo jest moją pasją od lat. Jak chyba większość z nas, parałem się innymi metodami połowu gdzie zawsze na pierwszym planie był spinning. Od jakiegoś czasu zachorowałem na nieuleczalną chorobę, a nazywa się MUSZKARSTWO i sprzęt spinningowy zaczęła pokrywać już warstwa kurzu.
Ta "choroba" tak mnie zafrapowała, że każdą wolną chwilę poświęcam właśnie jej. Jeżeli nie wyjeżdżam z przyjaciółmi nad wodę bo pogoda nie sprzyja wędkowaniu, to z pewnością siedzę przy imadełku wykonując kolejne wzory much.
Mówi się że, muszkarstwo uzależnia. Tak, potwierdzam,
z tym że, z pewnością nie da się go przedawkować i ponieść negatywne tego skutki :).
W muszkarstwie to jest fajne, że nie tylko wciąga wędkowanie, ale również wykonywanie sztucznych muszek na które później łowimy. Radość z tego że udało nam się przechytrzyć rybę i z tego że złowiliśmy ją na przynętę wykonaną przez nas samych daje nieopisaną satysfakcję.
Mieszkam w regionie gdzie w pobliżu nie ma dużych rzek więc w większości wędkuję na tych mniejszych. Radość z wędkowania namałych jak i na dużych rzekach jak dla mnie jest taka sama, chociaż na tych pierwszych z pewnością trudność jest o wiele większa.
Hołdując zasadzie CATCH & RELASE, apeluję do Kolegów, szanujmy przyrodę aby przyszłe pokolenia również mogły się cieszyć z jej dobrodziejstw.
